Co prawda na obiecywany list musimy jeszcze poczekać, ale w międzyczasie otrzymaliśmy przemiłą niespodziankę od Agaty. Dlatego też z radością przekazujemy Wam zdjęcia i kilka miłych słów prosto z Tegucigalpy:

„Tu sa zdjęcia mojej wspólnoty – 5 dziewczyn (dwie Polki, dwie Francuzki, i jedna z Ekwadoru) oraz zdjęcia dzieci z dzielnicy, z którymi się bawię i gram, i próbuję rozmawiać. Uczą mnie hiszpańskiego i krzyczą za mną Gato, co oznacza w hiszpanskim kot, bo Agata brzmi dla nich podobnie jak gato.”

 

 

Niegasnący uśmiech świadczym o tym, że jest jej tam dobrze – dziękujemy za Waszą modlitewną pamięć i opiekę. Agata pracuje już z dziećmi z dzielnicy, w której mieszka oraz z kobietami z więzienia, osobami z domów opieki. Czuje się dobrze, przyzwyczaja do nowego otoczenia, ludzi, pogody, harmonogramu dnia. A takie widoki ma z okna Domu Serca i jego okolicy w stolicy Hondurasu.